Niedziela, 2 sierpnia 2026
Imieniny: Karina, Gustaw, Euzebiusz
Polityka krajowa

Po dwóch latach wrócił szczyt V4. Tusk: region może znów mówić jednym głosem

23.06.2026 Wideo
Po dwóch latach przerwy premierzy państw Grupy Wyszehradzkiej spotkali się pod Budapesztem. Donald Tusk ocenił, że V4 może znów silnie wpływać na decyzje w Europie.
Wideo Po dwóch latach wrócił szczyt V4. Tusk: region może znów mówić jednym głosem

Po dwóch latach przerwy wrócił formalny szczyt państw V4

Pierwszy od dwóch lat formalny szczyt premierów państw Grupy Wyszehradzkiej odbył się pod Budapesztem i już sam fakt organizacji tego spotkania ma znaczenie polityczne. V4, czyli format współpracy Polski, Czech, Słowacji i Węgier, przez lata był jednym z najważniejszych głosów Europy Środkowej w Unii Europejskiej, ale w ostatnim czasie jego aktywność wyraźnie osłabła. Ostatni szczyt z udziałem szefów rządów miał miejsce w lutym 2024 roku w Pradze, dlatego obecne spotkanie jest sygnałem próby odbudowy kontaktu na najwyższym szczeblu. W praktyce oznacza to powrót do rozmów o wspólnych interesach regionu w momencie, gdy w Europie toczą się spory o bezpieczeństwo, energię, migrację i podział unijnych środków.

Donald Tusk podczas spotkania podkreślał, że przyszłość Grupy Wyszehradzkiej zależy od stylu współpracy między partnerami. Zwrócił uwagę, że nie wystarczy sama geografia ani wspólna historia transformacji po wejściu do Unii Europejskiej. Według premiera potrzebny jest powrót do mechanizmu działania opartego na zaufaniu i wzajemnej lojalności, bo tylko wtedy ten regionalny format może znów liczyć się w europejskiej debacie. Dla zwykłych obywateli w Polsce, także w takich miastach jak Skarżysko-Kamienna, nie jest to abstrakcyjna dyplomacja, lecz kwestia wpływu na ceny energii, warunki dla rolnictwa, dostęp do funduszy rozwojowych czy kierunek polityki migracyjnej.

"Wszystko zależy od tego, czy wrócimy do sposobu działania opartego na zaufaniu i wzajemnej lojalności"

Donald Tusk, premier

"Każde z naszych państw może ponownie odgrywać ważną rolę w kształtowaniu wydarzeń w Europie. Dzięki temu możliwa jest także współpraca ponad istniejącymi różnicami, w sprawach istotnych dla naszych krajów i całego regionu"

Donald Tusk, premier

Premier zaznaczył jednocześnie, że mimo istniejących różnic między stolicami państw V4 nadal istnieje szerokie pole do współpracy. W polityce regionalnej często właśnie to jest najtrudniejsze: nie pełna zgoda we wszystkich sprawach, lecz zdolność do uzgodnienia wspólnego stanowiska tam, gdzie interesy są zbieżne. Tusk wskazał, że kraje Europy Środkowo-Wschodniej mogą skuteczniej bronić swoich racji wtedy, gdy działają razem. To ważne zwłaszcza w realiach Unii Europejskiej, gdzie wiele decyzji zapada w wyniku negocjacji i budowania bloków państw o podobnych potrzebach.

  • W spotkaniu uczestniczyli szefowie rządów czterech państw Grupy Wyszehradzkiej: Polski, Czech, Słowacji i Węgier.
  • Był to pierwszy formalny szczyt V4 od 2024 roku oraz pierwsze takie spotkanie od dwóch lat.
  • Poprzedni szczyt premierów państw V4 odbył się w lutym 2024 roku w Pradze.
  • Obecne rozmowy miały miejsce pod Budapesztem.

Energia, migracja i rolnictwo jako wspólne interesy regionu

W wystąpieniu premiera wyraźnie wybrzmiało, że państwa Grupy Wyszehradzkiej nadal łączy więcej, niż dzieli, szczególnie w kilku strategicznych obszarach. Wymienione zostały bezpieczeństwo energetyczne, polityka klimatyczna, migracja, polityka spójności oraz rolnictwo. To zestaw tematów, które bezpośrednio przekładają się na codzienne życie mieszkańców naszego regionu. Gdy mowa o energii, chodzi o koszty ogrzewania, rachunki za prąd i tempo transformacji. Gdy pada słowo rolnictwo, w tle są dopłaty, opłacalność produkcji i warunki konkurencji na wspólnym rynku. Z kolei polityka spójności oznacza pieniądze na drogi, kolej, samorządowe inwestycje i rozwój mniejszych miast.

Z punktu widzenia Polski wspólne stanowisko z Czechami, Słowacją i Węgrami może zwiększać siłę negocjacyjną w rozmowach z największymi państwami Unii Europejskiej oraz instytucjami unijnymi. W praktyce takie regionalne porozumienie jest próbą lepszego reprezentowania interesów państw, które do UE dołączyły później niż jej zachodni członkowie i nadal nadrabiają różnice rozwojowe. Właśnie dlatego premier mówił o potencjale V4 jako formatu, który może być ważny nie tylko dla samych czterech stolic, ale także dla całej wschodniej flanki Unii Europejskiej. To pokazuje, że współpraca regionalna ma znaczenie nie symboliczne, lecz praktyczne: może wpływać na końcowy kształt unijnych rozwiązań.

"Jeśli zawsze będziemy rozumieli, że to, co nas łączy niezależnie od konfliktów, jest silniejsze niż to, co nas dzieli, to Europa zacznie nas słuchać"

Donald Tusk, premier

"Współpraca w ramach V4 przynosi najlepsze rezultaty wtedy, gdy opiera się na wzajemnym zaufaniu oraz przekonaniu o dobrych intencjach partnerów"

Donald Tusk, premier

W tym sensie V4 wraca do roli narzędzia politycznego, które ma wzmacniać głos Europy Środkowo-Wschodniej. Dla wielu samorządów, przedsiębiorców i mieszkańców istotne jest nie to, jak nazywa się dany format współpracy, ale czy potrafi on przełożyć się na konkretne decyzje: łagodniejsze warunki transformacji energetycznej, korzystniejsze regulacje dla rolników czy utrzymanie mocnej polityki spójności. Premier zwracał uwagę, że właśnie w takich sprawach wspólne występowanie może dawać efekt większy niż indywidualne działania poszczególnych państw. To jeden z głównych powodów, dla których reaktywacja politycznej energii wokół V4 jest dziś uważnie obserwowana w całym regionie.

Premier o pozycji V4 wobec największych graczy w Unii Europejskiej

W swoim wystąpieniu Donald Tusk przypomniał także okres, w którym Grupa Wyszehradzka działała najbardziej spójnie. Według niego właśnie wtedy V4 była znakiem nadziei dla państw wschodniej flanki i dla nowych członków Unii Europejskiej, którzy samodzielnie mieliby mniejsze możliwości przeforsowania swoich racji. To ważny wątek, bo pokazuje sens istnienia takich regionalnych formatów: nie zastępują one Unii Europejskiej, ale pozwalają mniejszym i średnim krajom skuteczniej odnajdywać się w grze interesów. W wypowiedzi premiera pojawiło się również odniesienie do relacji z największymi państwami UE, takimi jak Niemcy i Francja, a także do sporów z unijną biurokracją. Nie chodziło o deklarację konfrontacji, lecz o podkreślenie, że samotnie państwa regionu mają słabszą pozycję niż wtedy, gdy występują wspólnie.

"Wtedy, kiedy V4 był lojalny i solidarny, dawał też takie światło nadziei wszystkim państwom ze wschodniej flanki, wszystkim tzw. nowym członkom Unii Europejskiej. Nie widzę żadnego powodu, żeby znowu V4 był takim drogowskazem dla tych wszystkich, którzy w konfrontacji z Niemcami, z Francją, z biurokracją brukselską w samotności nie mają szans"

Donald Tusk, premier

"Gdy Grupa Wyszehradzka była jak jedna pięść, to byliśmy w stanie nie tylko wpływać, ale również narzucać decyzje w Europie"

Donald Tusk, premier

Te słowa wpisują się w szerszy kontekst europejskiej polityki, w której rośnie znaczenie koalicji tematycznych i regionalnych. Dziś o sile danego państwa w Brukseli nie decyduje wyłącznie jego wielkość gospodarki, ale również zdolność budowania wspólnych stanowisk z innymi partnerami. Z tej perspektywy odbudowa współpracy w ramach V4 może być dla Polski sposobem na skuteczniejsze zabieganie o interesy regionu w sprawach najbardziej wrażliwych społecznie i ekonomicznie. Dla mieszkańców oznacza to, że spory toczone na poziomie premierów mogą później przekładać się na bardzo konkretne decyzje dotyczące rynku pracy, inwestycji infrastrukturalnych, cen energii czy warunków prowadzenia działalności gospodarczej.

Dzisiejsze spotkanie nie kończy dyskusji o przyszłości Grupy Wyszehradzkiej, ale otwiera nowy etap rozmów o tym, czy ten format ma szansę wrócić do dawnej skuteczności. Premier Polski wyraźnie zaznaczył, że potencjał istnieje, jeśli współpraca będzie oparta na lojalności i solidarności. To właśnie te dwa elementy zostały wskazane jako warunek, by Polska, Czechy, Słowacja i Węgry mogły ponownie odgrywać ważną rolę w kształtowaniu europejskiej debaty. W realiach napięć gospodarczych, sporów o klimat i migrację oraz walki o unijne fundusze, znaczenie takich deklaracji może być większe, niż wynikałoby z samej ceremonii dyplomatycznego spotkania.